Zakładki:
Blogi
Blogi wspólne
Forum
Moje fotki
Pogoda
Robótkowe
Tłumaczenia
Zaglądam
Zakupy
|
sobota, 12 grudnia 2009
czwartek, 10 grudnia 2009
No i przyjdzie mi się przeprowadzić
bo już fotek wklejać nie mogę :( Taki niemiły prezent w dniu moich urodzin... Buuuuu Rosebud i Spółka
Najpierw powstał prototyp z Elian Lusy i resztek kolorowej włóczki. ![]() ![]() A potem cały zestaw. Tym razem z Merino Interfox w kolorze ecru. ![]() Opis czapki pochodzi z rewelacyjnej moim zdaniem książki Itty-Bitty Hats i jest niezwykle prosty. Reszta to replika tego co robiłam z bordowej Merino. ![]() Jak widać, żabki to ulubione miejsce Julki w naszym ogrodzie. Dostały nawet kilka buziaków, ale żadna się w księcia zamienić nie chciała. ![]()
piątek, 27 listopada 2009
Berry Baby Hat i spółka
Nie mogę niestety się pochwalić niczym wielkim po tak długiej przerwie. Wszystkiemu winien chroniczny brak czasu i ogarniająca mnie jesienna chandra. A może to coś poważniejszego... W każdym razie prawie zupełnie ograniczam się teraz do tzw. małych form, które jestem w stanie skończyć w miarę przyzwoitym czasie. Tak właśnie powstała Berry Baby Hat, a mówiąc bardziej swojsko czapka dla Julki. ![]() Wzór jest prosty, łatwy i przyjemny, a do tego darmowy, co oczywiście "tygryski lubią najbardziej". Moja czapa nie jest niestety tak ładna jak ta oryginalna Michele Sabatier, ale Julce i tak się podoba. ![]() Do kompletu wydziergałam Baby Scarf według opisu Disdressed. Szalik jest przezabawny i da się go zrobić dosłownie w godzinę. Moja wersja jest dwukolorowa, ale moim zdaniem równie ciekawie wyglądają też te jednokolorowe pokazane na Ravery. ![]() Całości dopełniają Kathy's Mittens. ![]() Komplet wydziergałam na drutach nr 3 (czapka i rękawiczki) oraz 4.5 (szal) z motka bordowej Merino, połowy motka pistacjowego Australa i resztki zielonej włóczki, której nie potrafię zidentyfikować. Merino i Austral kupiłam oczywiście w Interfoxie.
poniedziałek, 03 sierpnia 2009
Jagodowa Daisy...
Wygląda na to, że uzależniłam się od modeli Kim Hargreaves, bo jakoś nie mogę się od nich oderwać. Tym razem wydziergałam Daisy z jagodowej Sonaty z dodatkiem odrobiny Supreme dla kontrastu. Bluzeczka pochodzi z kolekcji Breeze i powstała mniej więcej w tym samym czasie co Joy. Do wczoraj nie miałam jednak okazji jej obfocić. ![]() Zdaje się, że pobiłam wszystkich grubością drutów, jakich używałam do tej bluzeczki. Najbardziej pasowały mi do niej 2-ki i robótka wcale nie wychodziła zbita i sztywna. Okazuje się, że dziergam bardzo luźno :( Właściwie zawsze o tym wiedziałam, nie zdawałam sobie jednak sprawy, że jest aż tak źle. W porównaniu np z Dagny, która tę samą Sonatę potrafi z powodzeniem dziergać na 3,5, wygląda to nie za ciekawie. No, ale cóż zrobić. Tak się robić nauczyłam i tego już nie zmienię. ![]() Podobnie jak Kasię, mnie również drażniły w Daisy zbyt rzadkie guziki, a co za tym idzie rozchodzące się zapięcie. Poradziłam sobie z tym jednak po prosu je zszywając. I tak nie zamierzam nosić Daisy rozpiętej, więc tak naprawdę nie było mi ono potrzebne. ![]() Całości dopełnia nieco pokraczny kwiatek mojego pomysłu. Nie chciałam żeby był zbyt duży i odstający, więc przypomina on bardziej ślimaczka niż kwiatka. ![]() Muszę przyznać, że Daisy niezwykle przypadła mi do gustu i już zaczęłam kolejną jej wersję - również z Sonaty w kolorze ecru. Tym razem włóczka pochodzi ze starych zapasów, więc jest odrobinę bardziej mięsista i robi się z niej o niebo lepiej.
poniedziałek, 27 lipca 2009
Joy - w Wersji Mini i Maxi...
zostały skończone już dawno, ale dopiero w ubiegłą sobotę doczekały się guzików. Muszę przyznać, że sweterki, choć robione bardzo prostym ściegiem, dały mi się we znaki i wystawiły moją cierpliwość na próbę. Wspomnę tylko, że prułam i zaczynałam je kilka razy, a przy wszywaniu rękawów dostawałam białej gorączki. ![]() Do oryginalnego opisu nie wprowadziłam zbyt wielu modyfikacji. W Wersji Maxi, śladem Kocurka, dodałam tylko po jednym rzędzie lewych oczek, by wydłużyć sweterek i po 6 oczek z przodu, by go poszerzyć. ![]() Wersja Mini to moja "radosna twórczość na temat". ![]() Obie powstały z około 9,5 motka Australa w kolorze ecru (kocham tę włóczkę!) na drutach nr 3. Generalnie jestem z nich bardzo zadowolona, ale pewnie nie pokusiłabym się na powtórkę. Update U Joasi tutaj http://brahdelt.blogspot.com/ takie cuuuuuuuda! Ja też chcę :) ![]() ![]()
wtorek, 09 czerwca 2009
Nie mam zbyt wiele czasu...
a zatem dziś głównie fotki. Lilak, czy też bardziej swojsko - Bezik (bawełna Supreme; około 120g; druty nr 2,5). ![]() W nieco większej wersji: Zielone Listki (Austral; około 300g; druty nr 3). ![]() I razem w całej okazałości. ![]() Herbi pewnie nie przypuszczała jaką wywoła lawinę swoim styczniowym wpisem dotyczącym tego sweterka. A wygląda na to, że wyłowiła prawdziwą perełkę.
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Przyznaję się do winy...
znowu zaniedbałam bloga :( A wszystko dlatego, że w marcu zaczęłam nową pracę i teraz już zupełnie nie mam czasu na przyjemności. Nadal dziergam, ale kończę swoje robótki w ślimaczym tempie. No bo ileż można zrobić w godzinę... Jeszcze w lutym skończyłam Darcy Kim Hargreaves. Zakochałam się w tym żakiecie od pierwszego wejrzenia, można powiedzieć. I straszliwie chciałam go mieć w czarnym kolorze, bo, jak mawia moja mama: "czarnych sweterków nigdy za wiele". Niestety nie mogłam sobie pozwolić na przewidziany w oryginale Rowan Handknit Cotton, więc musiałam zadowolić się zamiennikiem. I tu skorzystałam z doświadczeń Kath i chwyciłam za Elian Klasik. ![]() Muszę przyznać, że bardzo lubię jej modele. Uważam, że są klasyczne, a jednocześnie oryginalne i nietuzinkowe. Podoba mi się też to, że są niezwykle uniwersalne i równie dobrze wyglądają z jeansami jak i z elegancką spódnicą. Gdybym tylko miała "czasowstrzymywacz", o którym jakiś czas temu pisała Dagny i zapas odpowiednich włóczek, pewnie pokusiłabym się na wydzierganie większości z nich. O ile jestem zachwycona modelami Kim, o tyle do jej opisów mam pewne zastrzeżenia. Najbardziej przeszkadza mi brak dokładnych wymiarów na wykrojach. Na przykład w przypadku rękawa podana jest tylko jego długość, brak już jego szerokości (że nie wspomnę o długości i szerokości główki itp). W rezultacie dzierga się trochę "na ślepo", zwłaszcza jeśli trzeba posilkować się zamiennikami. Co do mojej Darcy, to mam nieco mieszane uczucia. Z jednej strony, nie jestem do końca zadowolona z wyboru włóczki. Zdaje się, że oryginalna bawełna jest sztywniejsza od Klasika i Darcy bardziej przypomina żakiet aniżeli zwykły rozpinany sweterek. Poza tym, nie podoba mi się jego zapięcie, a dokładniej to, że dziurki usytuowane są tak daleko od krawędzi. W rezultacie, po zapięciu, brzeg nieładnie odstaje. Oczywiście zorientowałam się dopiero po skończeniu i zszyciu całości i nie miałam już siły ani ochoty na prucie. A wystarczyło poczytać komentarze na Ravery i wyrobić dziurki nie po piątym a po trzecim oczku... Mimo wszystko bardzo lubię nosić moją Darcy. O dziwo! Niestety w przypadku moich sweterków nie zdarza się to zbyt często. W marcu wydziergałam Surface według znanego wszystkim i bardzo popularnego opisu z Knittytym ślicznym bordowo-zielonym kolorze, który kojarzy mi się z barwą liści winorośli jesienią. żnia je w tłumie. Na przykład te bąbelki :) Baaardzo mi się podobają, a że zostało mi włóczki, pewnie pokuszę się na Wrapa/Otulacza. Tylko kiedy znajdę na to czas? W tzw. międzyczasie wydłubałam małe co-nieco dla Pchełki. ![]() Opis pochodzi z Garn Studio i jest naprawdę prościutki. Zwróciłam na niego uwagę już dawno, ale jakoś nie było okazji by do niego sięgnąć. Dopiero, kiedy okazało się, że Julka natychmiast potrzebuje wiosenno-letniego nakrycia głowy, złapałam za fioletową Sonatę i szydełko nr 3 i wydziergałam taki oto śmieszny kapelusik.
wtorek, 17 lutego 2009
Forecast skończony...
nareszcie! A już myślałam, że to nigdy nie nastąpi. Wzór jest prosty a do tego dosyć urozmaicony i wydawałoby się, że dzierganie pójdzie gładko. Jednak z jakiegoś powodu, już w połowie pierwszego rękawa chciałam robótkę rzucić w kąt i zabrać się za coś innego. Uparłam się jednak, bo wiedziałam, że jak to zrobię, to już do niego nie wrócę. I dobrze zrobiłam, bo jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego i obok Emily (która w realu wygląda znacznie lepiej niż na fotkach) jest to mój ulubiony sweterek. ![]() Muszę przyznać, że zupełnie nie zwróciłam uwagi na oryginalny opis Forecast, który można znaleźć na Knitty. Być może dlatego, że jest jakiś taki przykrótki i włóczka też nie w moim kolorze. Jednak kiedy szperałam na Ravery w poszukiwaniu pomysłu na rozpinany sweterek, natknęłam się na wersje Eilene i Karen i te mnie urzekły (wiem wiem, że obie są szczuplutkie, a takie osoby we wszystkim wyglądają dobrze...). Podobnie jak one znacznie wydłużyłam sweterek, dodając kilkanaście okrążeń ściągacza, żeberkową część rękawa zaczęłam w okolicy łokcia i zmniejszyłam bąbelki w warkoczach z 5 do 3 oczek. Z bąblami trochę kombinowałam. Bez nich, jak u Bekala, sweter wydawał mi się jakiś niedopracowany, natomiast z dużymi bąblami, jak u Christiny, był jak dla mnie przeładowany. Mój Forecast powstał z Elian Klasik w kolorze pochmurno-śliwkowym, jak go nazwała bardzo trafnie Kath. Robiłam go drutami nr 4 i 3,5 i zużyłam około 7 motków włóczki (z 7 motka został kawałeczek). Muszę przyznać, że mam słabość do Klasika i bardzo lubię z niego dziergać. Jak na akryl jest bardzo miękki, nie skrzypi a do tego ma sporą paletę kolorów, o czym mogłam się niedawno przekonać na własne oczy. Z reguły zamawiam go w Zamotanych, która jest jedną z moich ulubionych pasmanterii internetowych. Jej właścicielka jest przemiła, przesyłki docierają błyskawicznie i często można w nich jakieś miłe niespodzianki znaleźć. Niedawno, na przykład, dostałam dodatkowo motek Red Heart Baby w sam raz na jakiś drobiazg dla Julki.
![]() Ostatnio spodobał mi się jednak Klasik w kolorze nr 3501, którego akurat w Zamotanych zabrakło i tak na próbę zamówiłam go w czeskim VSV. Przesyłkę dostałam naprawdę szybko, a w środku prócz włóczki znalazłam próbki we wszystkich dostępnych kolorach. ![]() Szkoda tylko, że większość produktów Eliana to akryle.
czwartek, 12 lutego 2009
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||