The WeatherPixie Lilypie
Kategorie: Wszystkie | dzidziuś | robótki | smutki | suwaczek
RSS
środa, 20 czerwca 2007
To sie nazywa...

błyskawiczna przesyłka!
W poniedziałek zamówiłam w kolorowym motku nową włóczkę, a już dziś listonosz mi ją dostarczył. Muszę przyznać, że mile mnie to zaskoczyło.
No i zapasy powiększyły się o kolejne motki Alminy...



Mam co do nich pewne plany, jednakże jak znam siebie, mogę je jeszcze sto razy zmienić.
Taki właśnie los spotkał Perle5 w kolorze ecru, którą kupiłam z przeznaczeniem na znaną wszystkim śliczną Ewę. Mimo, że w opisie wskazano podobną bawełnę (przynajmniej tak wydedukowałam, bo francuski to nie jest mój drugi język), próbka nie bardzo mi się spodobała. Wydawała mi się jakaś "serwetkowa". Jak szybko została zrobiona tak szybko ją sprułam i zaczęłam poszukiwania innego ciuszka, który mogłabym wydziergać z cienkiej bawełenki.
Ostatecznie zdecydowałam się na taką tunikę:



Zobaczę co z tego wyjdzie. Jestem dobrej myśli, ale jak się wielokrotnie przekonałam, nie należy chwałić dnia przed zachodem słońca.

poniedziałek, 18 czerwca 2007
Ostatnio...

mam jakiś zastój robótkowy. Wszystko co zacznę przeistacza się w jakiegoś bohomaza.
Okazuje się, że nie jest tak łatwo wybrać topik dla kogoś z pokaźnym biustem i nie do końca płaskim brzuszkiem.
Niestety, przy 75D nie dla mnie seksowne bluzeczki na cienkich jak spaghetti ramiączkach, z głębokimi dekoltami i odkrytym pępkiem. Ku mojej rozpaczy, potrzebuję czegoś dającego więcej osłony.

Ostatnio nic innego nie robię tylko jak szalona biegam po klawiaturze przeglądając swoje zasoby i wszystkie znane mi internetowe albumy.
Myślę, że jest zbyt wiele pięknych bluzeczek i po prostu nie potrafię wybrać  z pośród nich jednej dla siebie. Mam w tej chwili w głowie straszną kołomyjkę, ale nie poddaję się i uparcie szukam.

wtorek, 12 czerwca 2007
Wreszcie zaczęło się coś dziać...

na froncie robótkowym!
Po takiej długiej przerwie z radością zabrałam się za dzierganie. Zwłaszcza, że na robótkowych blogach pojawiło się tyle cudowności.
Szczególnie i niezmiennie inspirują mnie Zdzid i Dagny. To co one potrafią stworzyć zawsze mnie zachwyca i pobudza do działania. A do tego dziewczyny robią w godnym podziwu tempie; ilekroć do nich zaglądam znajduję coś nowego. Mnie wydłubanie prostej bluzeczki zajmuje wieki, a one raz za razem produkują topiki, bolerka, tuniki...

Wydaje się, że największe trudności zawsze sprawia mi wybór odpowiedniego wzorku. Zanim się na coś zdecyduję, przeglądam setki modeli, robię i pruję kilkanaście próbek. Brrrr... Czasem jestem już tak zdesperowana, że rzucam wszystko w kąt i w ogóle nie dziergam przez kilka dni.

Tym razem poszłam trochę na łatwiznę i podpatrzyłam Zdzid. Za jej przykładem wydziergałam sobie tunikę z Sandry. Wyszła taka sobie, ale na początek może być.


poniedziałek, 04 czerwca 2007
W końcu udało nam się...

poukładać nasze ślubne zdjęcia.
Zadanie nie było łatwe, bo nasz fotograf nieźle się spisał i mieliśmy z czego wybierać. Po wielokrotnym oglądaniu i dogłębnej analizie, wybraliśmy 180 fotek, które zostaną wydrukowane i umieszczone w 3 ślubnych albumach.

     
     
   
     
     
     
niedziela, 27 maja 2007
Nasz Wielki Dzień...

niestety już za nami i powoli wracamy do szarej rzeczywistości.
Przykre to, że wszystko co przyjemne szybko przemija. Z drugiej strony nie sposob iść przez życie w takim amoku i uniesieniu, prawda?

Ślub mieliśmy piękny, z cudnie wyśpiewanym psalmem, dziećmi niosącymi obrączki i ogromem kwiatów. Wprawdzie zaraz po przysiędze chcieliśmy uciec sprzed ołtarza, co wywołało usmiech na twarzy księdza, ale dzięki tej odrobinie humoru uroczystość była niepowtarzalna.

Co do wesela, to trudno nam je oceniać. Jako główni bohaterowie wieczoru jesteśmy subiektywni i niewiarygodni. Zapewne były jakieś niedociągnięcia, jednak goście wyglądali na zadowolonych i świetnie się bawili.
Nawet Daniel, któremu, jak mawia mój brat, muzyka w tańcu nie przeszkadza, szalał do białego rana.

Teraz stoi przed nami trudne zadanie: selekcja zdjęć do albumu. Bo jak tu z ponad 900 fotek wybrać tylko 120?
wtorek, 01 maja 2007
Zapuściłam trochę...

pisanie bloga, ale nic się nie dzieje bez przyczyny.

Najpierw były problemy z netem, a potem cały świat zakręcił się w kółko i niemal stanął na głowie. A wszystko dlatego, że zdecydowaliśmy się wreszcie na prawdziwy ślub. Prawdziwy tzn. kościelny, z gośćmi, weselem i całym zamieszaniem z tym związanym.

Wyznaczyliśmy bardzo nieodległą datę 19 maja i zaczęło się szaleństwo.
Ksiądz, sala, fotograf, samochód, zesół muzyczny, kwiaty, sukienka, buty...
Totalny zawrót głowy.

Rachunki nas przerażają, zwłaszcza, że sami za wszystko płacimy, mimo to mamy sporo zabawy.

When is my wedding
czwartek, 26 kwietnia 2007
Z wielką radością...

pożegnałam się z Netią i powróciłam do TPSA. Teraz szerokim łukiem zamierzam omijać wszelkie promocje.
niedziela, 15 kwietnia 2007
Mojej młodej kuzynce...

urodził się niedawno dzidziuś Krzyś.



Maleństwo jest tak słodkie, że chciałoby się je zacałować. Jak każde niemowlę, jest po prostu śliczny.
I znowu odezwały się we mnie instynkta macierzyńskie. W efekcie powstał sweterek dla małego Kudłaczka.


czwartek, 12 kwietnia 2007
Przed świętami...

swoją wściekłość na Netię wyładowywałam dziergając różne włóczkowe stworzonka.
Do kaczej rodziny dołączyły więc kolorowe jajka. Mojej mamie tak się spodobały, że każdemu z domowników przydzieliła jedno z nich. Mnie przypadła jajkowa dziewczynka z kitkami, a Danielowi, jako, że jest najmłodszy w rodzinie, jajkowy dzidziuś z dydusiem.



Włóczkowe zabawki są tak sprytnie pomyślane, że mogą też stanowić osłonki na jajka. Nie miałam jeszcze okazji tego wykorzystać, ale pewnego dnia na pewno to zrobię. Oczywiście znowu wzorowałam się na projektach niezawodnej Jean Greenhowe.


Jakież było moje zdziwienie...

kiedy wczoraj wieczorem Daniel włączyl komputer. Czyżbyśmy mieli Internet? A ja już zrezygnowana i pozbawiona jakiejkolwiek nadziei wysłałam do Netii fax z prośbą/żądaniem rozwiązania umowy. I teraz czeka mnie wysyłanie kolejnego pisemka. Najchętniej definitywnie rozstałabym się z tą firmą, ale desperacko potrzebuję Internetu i nie mogę czekać aż wszelkich formalności ze zmianą operatora stanie się zadość. Pewnie będę tego żałować...